wciśnij ESC lub zamknij

Logowanie

Nie pamiętasz hasła? Kliknij tutaj, aby przypomnieć hasło.


Wyrok dla kata Mejdej

Zakończona

4.04.2016, 9:00

W poniedziałek 4 kwietnia o godz. 9 w Sądzie Rejonowym przy ul. Chopina w Gorzowie odbędzie się rozprawa w sprawie 53-letniego Adama B., który katował metalową rurką Mejdej. Mężczyźnie za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem grozi do 3 lat więzienia.

Relacja

10:03 Sędzia Magdalena Kowalczyk zdecydowała, że wyrok zostanie ogłoszony 11 kwietnia o godz. 8. 50
10:02 Prosił sędzię Magdalenę Kowalczyk o wymierzenie odpowiedniej kary i wymierzenie sprawiedliwości, aby była to przestroga dla innych osób. Mecensas Kałużny wnosi o karę 3 lat bezwzględnego pozbawienia wolności, 10 lat zakazu posiadania zwierząt oraz 5 tys. zł na rzecz towarzystwa opieki nad zwierzętami.
10:00 Mecenas Michał Kałużny mówi, że inaczej nie da się nazwać tego co zrobił Adam B., jako czyn barbarzyński, sadystyczny, niehumanitarny, a przede wszystkim nieludzki.
9:58 Kałużny podkreśla, że czyn Adama B. był bardzo bestialski kiedy powiesił psa na drzewie. Wiadomo, że Mejdej strasznie wyła. Jednak Adam B. bił psa dalej do momentu aż ten przestał skomleć. Mężczyzna nawet na prośby sąsiadki nie przestał bić psa.
9:55 Z kolei obrońca oskarżyciela posiłkowego Michał Kałużny przypomina, że imię Mejdej zostało wybrane nieprzypadkowo. Podkreśla, że to co wydarzyło się na początku września we wsi Łośno było bardzo drastyczne. Mówił, że nie wiadomo dlaczego mężczyzna powiesił psa na drzewie i bił ją metalową rurą. W jego ocenia tłumaczenia oskarżone są kompletnie niejasne. Ciężko w to uwierzyć, że pies jest agresywny, ponieważ na własne oczy mogliśmy zobaczyć jak zachowuje się Mejdej. Kałużny mówi, że nie wierzy w to, że pies mógł się rzucić na kogoś o porwać mu kurtkę.
9:52 Prokurator Cywińska podkreśla, że wina i okoliczności sprawy nie budzą żadnych wątpliwości. W związku z tym prokurator wnosi dla Adama B. o 8 miesięcy pozbawienia wolności oraz zakaz posiadania zwierząt na okres 10 lat. A także wypłatę 3 tys. na rzecz fundacji Animals.
9:49 Prokurator Agnieszka Cywińska mówi, że wszystkie dowody i zeznania są oczywiste, jeżeli chodzi o winę Adama B. Podkreśla, że oskarżony przyznał się do winy i powiedział, że przewiesił psa przez drzewo i bił metalową rurą. Mówiła, że nie wie jakie były motywy mężczyzny, ponieważ pies jest w ogóle agresywny. To co zrobił Adam B. było bestialskie i jawi się szczególnym okrucieństwem.
9:46 Sędzia Magdalena Kowalczyk zapytała się Adama B. czy coś ma do powiedzenia. Mężczyzna odpowiedział - "A co to da?".
9:45 Policjantka wspomina, że Mejdej miała rozległe rany głowy, miała otwarte oczy, jednak nie ruszała się. Mówi, że oskarżony bardzo motał się w zeznaniach i nie był w stanie dokładnie wyjaśnić co się stało.
9:44 Świadek opowiada, że próbowali przekonać weterynarza, aby nie usypiał psa i aby przewieziono go do lecznicy. Natomiast Adam B. został zabrany na komisariat.
9:42 Policjantka opowiada, że pod płotem przy psie leżała metalowa rura. O wszystkim został poinformowany dyżurny. Mężczyzna został zabrany do radiowozu, wezwano też lekarza weterynarii.
9:41 Policjantka mówi, że po tym jak poszła z kolegą na tył domu, zauważyła leżącego, zakrwawionego psa, który nie ruszał się. Zapytała się wówczas Adama B. co się stało, natomiast mężczyzna stwierdził, że nie jest to jego pies, zaczął się jąkać i powiedział, że nie jest to jego pies.
9:41 Świadek opowiada, że Adam B. twierdził, że z jego psem jest wszystko w porządku i zawołał psa z domu - wybiegł z niego mały maltańczyk. Jednak policjantka i tak chciała się rozejrzeć po posesji. Z kolei mężczyzna próbował odwieść policjantów od tego planu. Adam B. twierdził, że to co znajduje się na tyłach domu, to już nie jest jego teren.
9:38 Policjantka opowiada, że po przyjeździe na miejsce i ustaleniu numeru domu, na podwórko wyszedł Adam B., który powiedział, że nic się nie dzieje. Jednak policjanci chcieli się rozejrzeć po posesji.
9:37 Na salę wszedł kolejny świadek. Policjantka, który przyjechała tego dnia na interwencję. Dyżurny powiedział, że jadą na posesję, gdzie doszło do znęcania się nad zwierzęciem.
9:35 Doktor Agata opowiada na sali, że Mejdej to pies bardzo radosny i nie jest pod żadnym pozorem agresywny. Podczas leczenia, kiedy był jej zadawany ból, ani razu nawet nie zawarczała. Potwierdza to również jej zachowanie na korytarzu, gdzie psina cieszy się z zabawy.
9:33 Natomiast Mejdej na korytarzu bawi się ze swoją panią.
9:32 Doktor podkreśla, że obrażenia jakie odniosła Mejdej były bardzo poważne i zagrażały jej życiu. Mówiła, że obrzęk mózgu jest bardzo niebezpieczny i prowadzi do uszkodzenia wielu naczyń krwionośnych na terenie mózgu. Określając stopień zagrożenia życia w skali od 1 do 10, lekarz weterynarii oceniała na 10.
9:28 Dopiero po około trzech, czterech dniach udało się wyjść z psem na spacer. Wtedy też zaczęła reagować na bodźce zewnętrzne, na głos, na głaskanie. Wcześniej nie była w stanie podnieść pyska z ziemi. W klinice pani Agaty pies przebywał przez 14 dni. Przez cały czas otrzymywała specjalne leki - również na anemię.
9:26 Świadek podkreśla, że pies miał bardzo duży obrzęk głowy i mózgu. Mejdej nie była w stanie się nawet podnieść. Są to bardzo poważne obrażenia, które bez żadnej pomocy mogą doprowadzić do śmierci zwierzęcia. Opowiadała, że przemywanie ran oraz zmienianie opatrunków sprawiało cierpienie zwierzęciu.
9:23 Przed sądem zeznaje kolejny świadek. Lekarz weterynarii, gdzie Mejdej została przewieziona dobę po leczeniu. Pani Agata opowiada, że stan Mejdej był bardzo ciężki. Nie reagowała na żadne bodźce z zewnątrz. W momencie, kiedy zdjęliśmy opatrunki widoczne było kilkanaście ran. Przez jedną z nich widoczna była nawet kość czaszki. Na podstawie zdjęć rentgenowskich stwierdzono złamania kości m.in. czołowej.
9:22 Lekarz opowiada - Patrząc na psa, pomyślałem sobie - Boże czym on był bity, że miał takie obrażenia. Zastanawiałem się czy ktoś chciał go zabić czy po prostu chciał się bronić.
9:21 Świadek podkreśla, że nie miał wtedy dyżury, jednak na prośbę kolegi pojechał do psa. Opowiada, że nie było kontaktu ze zwierzęciem. Jedynymi oznakami życia była to, że psina oddychała. Mówi, że cieszy się, że zabrał ze sobą jakiekolwiek leki.
9:19 Lekarz na pytanie pani prokurator opowiada jak wyglądała Mejdej, kiedy przyjechał na miejsce zdarzenia - Piesek leżał pod płotem. Z uszu oraz pyska wypływała mu krew. Pies był bez kontaktu.
9:17 Mejdej miała bardzo poważne obrażenia czaszki. Z uwagi na jej stan została przeniesiona do specjalnego gabinetu. Kiedy lekarz upewnił się, że nie jest już potrzebny, pojechał z kliniki. Na miejscu został natomiast policjant.
9:16 Lekarz weterynarii opowiada, że policjanci pomogli mu wnieść psa do bagażnika. A następnie policyjnym radiowozem jechali za nim.
9:14 Wykonałem telefon do swojego kolegi weterynarza i powiedziałem mu, że nie uśpię psa, trzeba go wyleczyć. Pytałem się jego jakie są dyspozycje. Powiedział, że muszę poczekać chwilę, ponieważ ma z gminą Kłodawa podpisaną umowę na leczenie w jednej z klinik. Wtedy pan policjant podszedł, że zawiezie psa swoim samochodem. Jednak doktor nie chciał się na to zgodzić. Wówczas powiatowy lekarz weterynarii wydał zgodę na transport własnym autem. Dałem mu jeszcze leki, aby lepiej zniósł transport.
9:11 Zeznaje pierwszy świadek. Weterynarz, który przyjechał na miejsce zdarzenia. Opowiada, że dostał telefon od powiatowego lekarza weterynarii: "Słuchaj Jurek, jedź do Łośna. Tam trzeba jechać do skatowanego psa, którego trzeba uśpić i skrócić mu cierpienia. Wiadomo, że jest to teren leśny, więc była możliwość że pies ma wściekliznę."
9:09 Rozpoczynamy rozprawę.
9:06 Jesteśmy już na sali sądowej. Jak poprzednim razem, sala zapełniona jest po brzegi. Nie tylko mediami, ale również osobami, którym los Mejdej nie jest obojętny.
9:03 W Sądzie Rejonowym przy ul. Chopina pojawiła się Mejdej. Psina jest radosna i daje każdemu się głaskać.
9:00 Dzisiaj sędzia Magdalena Kowalczyk przesłucha jeszcze trzech świadków - policjantka, która przyjechała na interwencję; weterynarz, który chciał uśpić psa oraz lekarz weterynarii z lecznicy, gdzie przebywała Mejdej.
8:59 Czekamy również na samą Mejdej, która razem z nową właścicielką pojawiła się w sądzie na poprzedniej rozprawie.
8:56
8:55 Powoli zbierają się przed salą świadkowie oraz wszystkie osoby, które interesuje sprawa Mejdej. Pojawił się również sam oskarżony.