Relacje LIVE

Proces 53-letniego kata Mejdej

Zakończona
22.02.2016, 10:00

W poniedziałek 22 lutego o godz. 10 w Sądzie Rejonowym przy ul. Chopina w Gorzowie rusza proces 53-letniego mężczyzny, który we wrześniu 2015 roku w Łośnie koło Gorzowa – powiesił na drzewie swojego psa i katował go metalową rurką. Mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu do 3 lat więzenia.


Relacja

11:56 8:03
11:55 111
11:42 Już po rozprawie
11:37 Wyrok zapadnie dopiero 4 kwietnia. Rozprawa odbędzie się o godz. 9.
11:36 Sędzia przekazała, że odbędzie się kolejny termin rozprawy, ponieważ zostaną wezwani kolejni świadkowie, w tym policjantka, która była na interwencji. Te zeznania mogą wiele zmienić w sprawie.
11:30 Policjant opowiadał, że po przyjeździe na miejsce Mejdej ledwo dawała oznaki życia. Natomiast kiedy podchodził od oskarżonego, to mężczyzna mówił, że to nie jest jego pies.
11:28 Po 1,5 godziny przyjechał weterynarz, który wyciągnął strzykawkę i chciał uśpić psa. Policjant był oburzony faktem, że lekarz nie chciał ratować psa, tylko od razu go uśpić. Pan Jacek próbował przekonać weterynarza, aby zabrał psa swoim samochodem do lecznicy. Wówczas policjant zadeklarował, że zabierze Mejdej do lecznicy swoim radiowozem. Dopiero wtedy udało się przekonać weterynarza, aby zabrał suczkę swoim autem.
11:27 Policjant opowiada, że musiał w międzyczasie jechać na interwencję do Kłodawy i nie było go przez godzinę. Po powrocie do Łośna, weterynarza nadal nie było. Mówił, że w szopce były ślady krwi, zarówno na podłodze, jak i na ściankach.
11:26 Opowiadał, że jego kolega wyszedł z budynku i zakuł w kajdanki mężczyznę. Następnie znalazł pod płotem skatowanego psa. Dopiero wtedy dowiedział się, że chodzi o pobicie psa. Oskarżony został wsadzony do radiowozu. Wówczas policjanci próbowali załatwić weterynarza.
11:24 Policjant był akurat na miejscu. Zobaczył patrol, który szukał adresu w Łośnie. Podjechał do radiowozu i zapytał się pozostałej dwójki policjantów czy nie potrzebują pomocy - policjantka powiedziała, że ma poczekać.
11:23 Na salę wszedł kolejny świadek - pan Jacek, policjant który pojawił się na miejscu zdarzenia.
11:20 Stwierdziła, że nie wierzy w to, aby Mejdej była kiedykolwiek agresywna. Lekarze weterynarii przyznali, że niesamowite jest to, że pies po takich przejściach jest nadal łagodny i ufny wobec ludzi. Obecnie Mejdej ma jeszcze nie zrośniętą tchawicę, a do tego ma jeszcze blizny. Mówiła, że dziwne dla niej było to, że pies w ogóle nie szczekał - być może były to efekty bicia.
11:17 Świadek podkreśla, że leczenie trwało dwa miesiące, następnie pies został poddany rehabilitacji. Przez ten czas przebywała w trzech klinikach. Kiedy pies wyzdrowiał, pani Anna wystąpiła o adopcję Mejdej.
11:15 Pani Anna opowiadała, że kiedy po trzech dniach zobaczyła Mejdej w klinice - pies był w stanie tragicznym, był cały opuchnięty. Jednak pomimo wszystko wykazywała ogromną chęć życia i lgnęła do człowieka.
11:12 Na salę wzywany jest kolejny świadek -nowa właściciela psa. Pani Anna Stengert przyjechała na miejscu po całym zdarzeniu, była przerażona bestialstwem mężczyzny. Opowiadała, że psu nie dawano żadnych szans na przeżycie.
11:11 Gadają i gadają...
11:08 Pani Anna Dryglas pytała się weterynarza, kiedy lekarz weterynarii może zdecydować się na eutanazję psa. Natomiast pan Józef powiedział, że przepisy zabraniają mu wypowiadania się na ten temat. Doktor podkreślał, że jeżeli ktokolwiek ma zarzuty wobec lekarza weterynarii to powinien skierować się do rzecznika odpowiedzialności dyscyplinarnej.
11:05 Mejdej w spokoju czeka na wyrok
11:03 Świadek podkreślał, że doktor Jerzy będący na miejscu miał prawo ocenić czy zwierzęciu można pomóc czy zakończyć jego cierpienia poprzez eutanazję. Doktor po dojechaniu na miejsce zatelefonował do pana Józefa Jagódki i powiedział, że po rozmowach z policjantami, postanowił przewieźć rannego psa do lecznicy w Gorzowie.
11:00 W końcu po kilku telefonach, do Łośna zgodził się pojechać lekarz weterynarii pan Jerzy. Jako, że pies był bardzo wykrwawiony, pan Józef polecił panu Jerzemu zabranie ze sobą środków do uśpienia zwierzęcia.
10:59 Pan Józef powiedział, że zgłoszenie otrzymał około godz. 15 tuż przed końcem jego pracy. Podjął się szukania prywatnego lekarza, który mógłby się zająć psem. Mówił, że obdzwonił wszystkich weterynarzy w Gorzowie oraz w promieniu 30 km od Gorzowa. W żadnej z lecznic nie było nikogo, kto mógłby pojechać do Łośna w ciągu 2 godzin.
10:56 Lekarz weterynarii mówi o tym, że dostał telefon z policji i został wezwany do psa z licznymi ranami, który był katowany.
10:54 Przed sądem stawił się kolejny świadek - pan Józef Jagódka, lekarz weterynarii.
10:53 Teraz zeznawać będzie pan Krzysztof, brat oskarżonego. Mężczyzna jednak odmówił ze składania zeznań przed sądem.
10:50 Pani Anna zobaczyła Mejdej dopiero po dwóch dniach - pies miał problemy z poruszaniem się, był cały zabandażowany. Głowę miał spuszczoną. Od tamtego czasu widuje psa bardzo często i zaprzyjaźniła się z suczką.
10:48 Na sali sądowej są też przedstawiciele ruchów obrony praw zwierząt
10:48 Świadek opowiada, że pracuje od 15 lat na rzecz zwierząt, ale w całej historii nie było tak okrutnej historii jak Mejdej. Były 3-4 podobne przypadki, ale żadnej z nich nie był tak dramatyczny. Pani Anna podkreślała, że pies miał ogromną wolę życia. Mówiła, że jeszcze tego samego wieczora pojechała do lecznicy, ale nie mogła jej zobaczyć, ponieważ stan zwierzęcia był bardzo ciężki
10:45 Pani Anna przyznaje, że na weterynarzu wymuszono to, aby nie usypiał psa, ale przewiózł go do wskazanej przez nią lecznicy.
10:43 Teraz zeznaje Anna Dryglas z Ogólnopolskiego Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals. Mówi o tym, że w sprawie uczestniczyła pośrednio. Skontaktował się z nią jeden ze świadków, pan Jacek, który chciał się dowiedzieć jak można uratować psa i do której kliniki można przenieść suczkę, ponieważ weterynarz nie chciał pomóc zwierzęciu.
10:42
10:39 Oskarżony uspokajany przez sędzinę Magdalenę Kowalczyk twierdził, że świadek cały czas kłamie.
10:37 Pan Mariusz powiedział, że cały czas obserwował to, co dzieje się u sąsiada, ponieważ obawiał się, że pies może zostać zakopany.
10:35 Świadek zeznał, że pies był bardzo spokojnym zwierzęciem, nie widział aby kiedykolwiek był agresywny. Mówił o tym, że kiedy pies leżał już w szopie, to nie dochodziły już żadne głosy. Natomiast Adam B. zwinął linkę i poszedł spokojnie do domu.
10:34 Policja przyjechała po 20 minutach, policjanci poszli do drewnianej szopki, gdzie znaleźli skatowanego psa. Pan Mariusz obserwował całą akcję zza płotu, mówił że było tam ogromne zamieszanie. Oskarżony twierdzi, że świadek kłamie.
10:32 Pan Mariusz opowiada o tym, że przyjechał do przyszłych teściów, a jego partnerka opowiedziała mu o biciu psa przez sąsiada. Usłyszał trzy uderzenia, po pierwszym i drugim słyszał ogromne skomlenie psa, natomiast po trzecim była już cisza.
10:31 Przesłuchiwany jest kolejny świadek
10:28 Składanie zeznań skończyła pani Katarzyna, teraz na salę został wezwany kolejny świadek pan Mariusz.
10:24 Mejdej miała dwa szczeniaki, który przyszły na świat na wiosnę 2015 roku. Pani Katarzyna powiedziała, że w dniu skatowania suczki, zginął również jeden ze szczeniaków. Kobieta przyznała, że w gospodarstwie mężczyzny często zmieniały się psy. Natomiast Adam B. stwierdził, że kobieta kłamie.
10:23 Prokurator zadaje pytania świadkowi
10:23 Pani Katarzyna opowiada, że Mejdej to bardzo łagodny pies, który praktycznie całe życie spędził na łańcuchu, następnie została przeniesiona do wybudowanego kojca.
10:22 Pomimo krzyków, Adam B. nie przestał bić psa, tylko spojrzał się na kobietę i z głupim uśmiechem bił dalej psa.
10:20 Po około 20 minutach od telefonu przyjechała policja. Pies wisiał około 1,5 metra nad ziemią.
10:19 Pani Katarzyna pobiegła do domu i zadzwoniła na policję.
10:16 Pierwszy świadek, pani Katarzyna mówiła o tym, że w dniu kiedy doszło do katowania zwierzęcia była u swoich rodziców w ogrodzie. W pewnym momencie usłyszała skomlenie psa. Podeszła do płotu i zobaczyła, że u sąsiadów wisi pies na drzewie - lina była przerzucona przez gałąź. Oskarżony trzymał jeden koniec liny, a pies wisiał na drugim. Przy tym wszystkim Mejdej bardzo się rzucała i wyła. Pani Katarzyna zaczęła krzyczeć w stronę Adama B., aby puścił psa. Nie reagował na krzyki kobiety i zaczął go bić metalową rurką.
10:16 Zeznania składają świadkowie
10:15 Mejdej miała również szczeniaki z którymi przebywała w swoim kojcu. Mężczyzna w swoich wypowiedziach był bardzo arogancki i agresywny.
10:14 Adam B. stwierdził, że Mejdej była agresywna i uciekała na ulicę.
10:11 Adam B. powiedział, że go poniosło. Podczas wrześniowych wydarzeń był trzeźwy. Mejdej była psem jego brata.
10:10 Prokurator czytał zeznania oskarżonego sprzed kilku miesięcy. Adam B. mówił wtedy, że powiesił Mejdej na drzewie i bił ją metalową rurką, ponieważ zniszczyła jego sąsiadowi kurtkę. Po kilku uderzeniach, myślał, że pies już nie żyje, dlatego też ściągnął ją z drzewa i poszedł na obiad.
10:09 Adam B. przyznał się do zarzucanego mu czynu, a media nazwał sępami.
10:08 Prokurator Agnieszka Cywińska czyta akt oskarżenia. Mężczyźni grozi do 3 lat więzienia za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.
10.05 Oskarżony Adam B. zeznał, że został zwolniony z pracy ze względu na sytuację, jaka wynikła z Mejdej. Od trzech miesięcy nie pracuje.
10.03 Sala sądowa pęka w szwach. Sędzia zezwoliła mediom na relację z rozprawy, natomiast wizerunek oskarżonego Adama B. nie może zostać upubliczniony.
10:01 Jesteśmy na sali sądowej
10:00 Na sali rozpraw pojawił się również oskarżony Adam B.
9:56 Sprawa wzbudza ogromne zainteresowanie mediów
9:54 Wszyscy czekamy pod salą rozpraw
9.50 W sądzie pojawili się wszyscy, którym los Mejdej nie jest obojętny. Na korytarzu sądowym pojawiła się również sama Mejdej.

Fotoreportaże